141. „Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym” Jeana-Baptiste Hibona


Tytuł: „Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym
Tytuł oryginalny: „Ivre de joie! Souffir ou renaitre
Autor: Jean – Baptiste Hibon
Tłumaczenie: Katarzyna Jachimska – Małkiewicz
Miejsce i rok wydania: Kraków, 2014
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAM
Liczba stron: 568
Moja ocena: 10/10

Niemal od zawsze obracam się w środowisku osób niepełnosprawnych. Jednak w przeciwieństwie do większości z nich nie obwiniam wszystkich dookoła za moje kalectwo, ani nie jestem wściekła, że czegoś przez to nie mogę zrobić. A mogłabym, bo moja choroba zabrała mi najpiękniejsze chwilę, jakie mogłam przeżyć w moim życiu. Późno zaczęłam zawierać prawdziwe przyjaźnie, do dzisiaj miewam kłopoty w kontaktach interpersonalnych. A jednak nie mam o to do nikogo pretensji, a już na pewno nie do dziecięcego porażenia mózgowego, z którym się zmagam od urodzenia. Mimo wszystko staram się żyć pełnią życia i brać  z niego wszystko co najlepsze.

Długo szukałam niepełnosprawnego optymisty, który nie zważając na przeciwności losu, brnie do przodu. Po przeczytaniu licznych blogów moich rówieśników oraz częstym przebywaniu w środowisku osób niepełnosprawnych poczułam się niczym literacki Don Kichot. Zdarzały się co prawda perełki, które żyły pełnią życia, ale większość z nich okazała się zgorzchniałymi marudami uważającymi, że albo wszystko im się należy z powodu ich stanu, albo wszystko i wszyscy dookoła są bee, bo coś poszło nie po ich myśli. Nie napawało mnie to optymizmem, czułam się przy nich wszystkich przybyszem z innej planety. Aż wreszcie trafiłam na autobiograficzną książkę Jeana-Baptiste Hibona – „Pijany z radości. Opowieść o życiu spełnionym”. Po jej przeczytaniu nabrałam przekonania, że jednak nie wszystko ze mną jest nie tak.

Autor urodził się 18 grudnia 1972 roku, miesiąc przed terminem. Podczas akcji porodowej nieszczęśliwie owinął się trzy razy pępowiną, co spowodowało niedotlenienie mózgu, a w konsekwencji wystąpienie dziecięcego porażenia mózgowego i atetozy. Od małego jego rodzice walczyli nie tylko o doprowadzenie synka do jak największej sprawności, ale i jego integracji ze społeczeństwem. Jak każde inne dziecko Jean w wieku sześciu lat poszedł do zerówki, potem do szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. O ile szkoła podstawowa i gimnazjum do których chodził były zwyczajne, o tyle ze względu na swoje ograniczenia Jean wybiera specjalne liceum dla osób niepełnosprawnych. W tamtych czasach(80 lata) komputery przenośne nie były jeszcze tak powszechnie znane, toteż chłopak zmuszony był używać przez cały ten czas nieporęcznej maszyny do pisania. Czasami z pomocą przychodzili szkolni koledzy, którzy przez kalkę robili dla niego notatki z lekcji.

Joan miał dwa marzenia: zdobyć prawo jazdy oraz zostać psychoterapeutą. Chociaż na początku nie spotkał się z aprobatą swoich pomysłów, to jednak nie poddał się i wytrwale dążył do ich spełnienia. Kiedy komisja lekarska orzekła, że nie będzie w stanie prowadzić samochody, zaradny osiemnastolatek zapisał się na kurs prowadzenia gokartów dla niepełnosprawnych. Dzięki temu zdobywa umiejętności, które pomagają mu zdobyć upragnione uprawnienie. Ze studiami było podobnie. Chociaż zaraz po maturze poradzono mu pójście na studium informatyczne, on czuł, że to nie jest to. W końcu złożył papiery na upragnioną psychologię, na której jego sekretarką była własna mama.

Jako nastolatek chłopak przeżył poważny kryzys religijny, zaczął obwiniać Boga o swój stan zdrowia. Jednak rozmowa z pewnym księdzem zmieniła jego spojrzenie na świat. Kaleki młodzieniec zaczął inaczej patrzeć na swoje życie. Z czasem spotkał kobietę, która pokochała go takim, jaki jest. Wspólnie postanowili przeżyć resztę swojego życia.

Czytając „Pijanego z radości” chwilami miałam wrażenie, że czytam o swoim życiu. Tak samo jak główny bohater staram się brać z życia wszystko co najlepsze, nie zważając na to, co mówią o mnie inni, ani nie użalając nad sobą. To nasze życie i mamy je prawo przeżyć tak samo godnie jak nasi sprawni rówieśnicy. A z samym głównym bohaterem bardzo chętnie bym się spotkała i uścisnęła mu dłoń. Bo znalazłam w nim bratnią duszę z podobnym światopoglądem jak ja. Samą pozycję czyta się dosłownie jednym tchem, bo historia Jeana naprawdę wciąga czytelnika. To bez wątpienia jedna z lepszych pozycji o niepełnosprawnych, jakie dane mi było przeczytać.

Za książkę dziękuję portalowi Sztukater

140. „Kod Leonarda da Vinci” Dan Browna


Tytuł: „Kod Leonarda da Vinci”
Tytuł oryginalny: The da Vinci Code
Autor: Dan Brown
Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2004
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 568
Moja ocena: 1/10

O tej książce słyszał chyba każdy z nas. Wydana kilka lat temu wzbudziła spore kontrowersje wśród chrześcijan. Byłam ciekawa, co takiego napisał Brown, że nawet papież go potępił. Ciekawość ciekawością, a przyzwoitość przyzwoitością. Jednak po przeczytaniu „Inferna” tego samego autora stwierdziłam, że już nic mnie nie zaskoczy.

Na przeczytanie wypożyczonego od znajomej książki wybrałam sobie tygodniowy obóz sportowy. Akurat po obiedzie zawsze mieliśmy godzinkę wolną, toteż siadałam wtedy do biurka i zatapiałam się w lekturze książki.

Akcja rozgrywa się w Luwrze, gdzie grupa badaczy próbuje dociec, że słynna Mona Liza była… kochanką Jezusa Chrystusa.

W sumie to jedna z najgorszych książek jakie przeczytałam. Miejscami wręcz gubiłam się w akcji. No cóż, wszystkiego trzeba w życiu spróbować.

139. „Przygody dobrego wojaka Szwejka” Jaroslawa Haska


Tytuł: „Przygody dobrego wojaka Szwejka”
Tytuł oryginalny: Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války
Autor: Jaroslav Hasek
Tłumaczenie: Józef Waczków
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2005
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 552
Moja ocena: 7/10

Jaroslav Hasek to jeden z najbardziej znanych, jeżeli nie najbardziej znany, pisarz narodowości czeskiej. Jego najgłośniejszą powieścią są „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” znana u nas pod nieco krótszym tytułem – „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. Książka została napisana na przełomie lat 1921 – 1923, jednak już wcześniej postać Szwejka ukazała się na łamach humoresków Haska. Warto też wiedzieć, że pierwszy przekład książki na język polski został dokonany już osiem lat od napisania w oryginale, czyli w 1931 roku, a dokonał go Paweł Hulka – Laskowski. Ja jednak korzystałam z książki napisanej na podstawie przekładu Józefa Waczkówa z 1991 roku. Ostatni przekład z polskiego na nasze nastąpił w 2009 roku, a dokonał go Antoni Kroh.

Akcja powieści rozgrywa się w okresie I wojny światowej w Pradze. Niejaki Józef Szwejk chcąc walczyć z wrogiem wstawia się na komisję poborową. Niestety, swoimi absurdalnymi odpowiedziami na zadawane pytania wzbudza rozbawienie komisji, a zarazem zostaje uznany za idiotę. Niezrażony tym Szwejk zaczyna wypowiadać swoje niepochlebne zdanie o rodzinie cesarskiej co nie podoba się władzom policyjnego państwa. Józefowi jednak cudem udaje się uniknąć kary, trafia za to pod opiekę wojskowego kapelana, niejakiego Otta Katza. Chociaż duchowny dba o swojego podopiecznego jak umie, to jednak przez przypadek przegrywa go podczas gry w karty z porucznikiem Łukaszem. Nie wie on jednak, że nowy nabytek okaże się przysłowiową kulą u jego nogi.

„Przygody dobrego wojaka Szwejka” to powieść w dużym stopniu oparta na autentycznych faktach. Mówi się, że Hasek opisał w niej swoje osobiste przeżycia podczas toczącej się wojny. Ponadto w powieści znajdziemy autentyczne realia dotyczące Pragi w latach 1914 – 1918, a także tło historyczne oraz geograficzne. Ponadto większość bohaterów miało swoje pierwowzory w realnym świecie. Sam Szwejk wzorowany został na postaciach autora powieści, a także jego przyjaciela, Frantiska Straslipki. Od pierwszego przejął przygody, od drugiego – cechy charakteru. Szwejk jest naiwny i nadgorliwie wykonuje zlecone zadania, ale to właśnie te cechy sprawiły, że pokochały go tysiące czytelników na całym świecie. Co ciekawe, nazwisko Józefa zapożyczono od piwnego kompana Haska – Józefa Svejka.

Groteskowa akcja powieści sprawia, że czytelnicy chwilami odnoszą wrażenie, że autor celowo wykpił ideę I wojny światowej. Ponadto została wykpiona władza monarchii austro – węgierskiej, a także bezkrytyczne posłuszeństwo ówczesnemu cesarzowi. Niemniej takie przedstawienie fabuły sprawiło, że książka jest lekka w odbiorze. To niewątpliwie powieść, którą powinien przeczytać każdy, nie tylko Czech.

138. „Kato – tata. Nie – pamiętnik” Halszki Opfer


Tytuł: „Kato – tata. Nie – pamiętnik”
Autor: Halszka Opfer
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2009
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 184
Moja ocena: 8/10

Przemoc w rodzinie jest w naszym kraju jednym z tematów tabu. Wszyscy wiedzą, że istnieje, jednak nie każdy z nas ma odwagę na nią zareagować. Niestety, ten problem nie jest nowością, o czym świadczy chociażby książka Halszki Opfer – „Kato – tata. Nie – pamiętnik”. Nie jest to gruba książka, jednak tematyka jaką porusza nie pozwala na przeczytanie jej jednym tchem.

Dolny Śląsk, lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia. W jednej z biedniejszych rodzin przychodzi na świat Halszka. Niestety, jej życie nie jest usłane różami. Podstawowym problemem dziewczynki jest ojciec, który wykorzystuje ją seksualnie od najmłodszych lat oraz nadużywa alkoholu. To z nim kilkuletnia Halszka przeżywa swoją deflorację. Mężczyzna współżyje ze swoim dzieckiem niemal bez przerwy, nie potrafi nawet uszanować dnia Pierwszej Komunii Świętej Halszki i nawet w takiej chwili gwałci jej młode ciało. I chociaż ma jeszcze dwójkę dzieci, to najmłodsza Halszka zostaje jego kochanką. Co gorsza, robi to za cichym przyzwoleniem żony, która udaje, że nie wie co się dzieje w łóżku swojego męża. Zresztą kobieta zdaje się zbytnio nie przejmować losem swoich dzieci, które najczęściej chodzą głodne do szkoły, nie mają odpowiednich ubrań, przyborów szkolnych, a nawet niezbyt dbają o swoją higienę osobistą. Nie mówi też swoim córkom o miesiączce, przez co  starszej z nich, Anecie, wydaje się, że umiera, kiedy dostaje pierwszego krwawienia. To ona wprowadza młodszą siostrę w tematy związane z dojrzewaniem. Rodzice tak naprawdę interesowali się swoimi dziećmi tylko wtedy, kiedy ciężko chorowały. Po ich powrocie do zdrowia wszystko wracało do normy. Wykorzystywanie przez ojca najmłodszej córki także. W dodatku rodzice żałowali nawet dzieciom drobnych pieniędzy, przez co zmuszone one były do zbierania szkła i makulatury i oddawania ich do skupu. Dziwi to tym bardziej, że rodzice nie byli wcale tacy biedni, a zarobione pieniądze wpłacali od razu do banku. Zbrukana i biedna Halszka staje się pośmiewiskiem nie tylko kolegów z klasy, ale i nauczycieli. Ma co prawda jedną przyjaciółkę, Tamarę, ale wskutek nieporozumienia i ona odwraca się przeciw dziewczynce. Mając wrażenie, że wszyscy widzą jaka jest „brudna” coraz bardziej zamyka się w sobie. Niejakim odetchnieniem od codziennego życia miał być wyjazd na Górny Śląsk, gdzie miała podleczyć swoje schorowane nerki. Niestety, lekarz który się nią opiekował okazał się takim samym zboczeńcem jak jej rodzony ojciec. Wskutek częstych nieobecności Halszka nie zalicza roku w liceum. Zdołowana, nie mająca w nikim wsparcia dziewczyna popada w coraz większą depresję.

Czytając książkę łzy mimowolnie płynęły mi do oczu. Jakim trzeba był potworem, aby uczynić  ze swojej córki typową nierządnicę(bo w pewnym momencie zaczął jej nawet płacić za usługi seksualne)? Jak bardzo trzeba być zaślepioną kobietą, aby pozwolić na takie okropieństwa wobec własnej córki. I to komu? Mężowi. Chwilami przypominała mi się historia amerykańskiej kobiety, Cassie Harte, która także zmuszana była do współżycia z własnym ojcem i tak samo jak Halszka, za pozwoleniem matki, straciła z nim cnotę. Piętno, jakie odcisnęło się w psychice małej Halszki towarzyszyło jej w dorosłym życiu. Miała kłopot nie tylko z zaakceptowaniem siebie jako kobiety, ale i ze znalezieniem towarzysza swojego życia. Warto zwrócić też uwagę na wymowną ilustrację na okładce książki – szmaciana lalka z rozerwanymi spodniami w kroczu. Cóż za wspaniała alegoria odnośnie dzieciństwa Halszki.

Chciałabym przeczytać kontynuację książki „Kato – tata” – „Monidło”, jednak przepadła gdzieś w bibliotece. Mówi się trudno. Może kiedyś zakupią ponownie tą pozycję.