27. „Jak wyciągnąć palce z wrzątku” Krzysztofa Langera


Tytuł: „Jak wyciągnąć palce z wrzątku
Autor: Krzysztof Langer
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2014
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 176
Moja ocena: 8/10

                Ostatnio jestem na dosyć dużym zakręcie życiowym. Nie będę wnikać w szczegóły, bo nie o to w tym chodzi. Ważne dla mnie jednak było, aby znaleźć na rynku książkowym pozycję, która pozwoli mi dostrzec w codziennym życiu coś więcej, niż zwykłą, ponurą rzeczywistość. Właściwie w ciemno zdecydowałam się na książkę pana Krzysztofa Langera – „Jak wyciągnąć palce z wrzątku”. Czego się po niej spodziewałam? Może otworzenia moich oczu na otaczającą mnie rzeczywistość?

                Już sam tytuł działa intrygująco – „Jak wyciągnąć palce z wrzątku”. Odpowiedź nasuwa się automatycznie – „Jak to jak? Po prostu unieść rękę do góry!”. Jednak czy o taki wrzątek chodzi autorowi? Po przeczytaniu całej lektury odkryłam, że tytuł jest tylko metaforą naszego życia, w którym często błądzimy, nie dostrzegając piękna naszego życia.

                Pozycja składa się z 88 krótkich opowieści z życia wziętych – historii, które praktycznie mogły przydarzyć się każdemu z nas. Jedne z nich są miłe i przyjemne, inne najlepiej, gdyby się nie wydarzyły. Nie zawsze jednak umiemy odpowiednio zinterpretować zdarzenia, które nas dotyczą. Autor spieszy nam z pomocą umieszczając pod każdą opowiastką napisany prostymi, aczkolwiek zrozumiałymi słowami komentarz. I może to jest najbardziej niezwykłe w całej książce? Większość, jeżeli nie wszystkie, z przytoczonych historii ma charakter przypowieści, inne są swoistym drogowskazem w dążeniu do życia, którym naprawdę można się cieszyć.

                Co takiego przekazuje książka? Codzienność. Rodzicom uświadamia, że ich dzieci powinny żyć własnym życiem i podejmować samodzielne decyzje. Dzieciom, że rodzice są największym skarbem, jaki mogły otrzymać. Pokazuje prawdę o przyjaźni oraz podstawowych prawach natury. Pokazuje piękno otaczającego nas świata, którego często niedostrzegany w pogoni za uciekającym czasem. Wreszcie uświadamia, że największym zagrożeniem dla człowieka jest nikt inny, niźli drugi człowiek.

                Z wszystkich opowieści zamieszczonych w wydaniu najbardziej podobała mi się, a za razem najdosadniej do mnie przemówiła, ta, którą zatytułowano „Pomocna dłoń”. Opowiadała ona o koledze autora książki, który doskonale jeździł na nartach. Jednak po pewnym czasie postanowił przerzucić na snowboard. Myślał, że podobnie jak to było w przypadku nart, zostanie królem stoku. Niestety, długo nie mógł opanować jazdy na desce po śniegu. W końcu zaczął się zastanawiać dlaczego pomimo tego, że tyle trudu wkłada w naukę jazdy, to mu się to nie udaje. I wtedy poczuł wewnętrzny spokój, a także przeświadczenie, że powinien w jakiś sposób scalić się z deską. Dzięki temu dalsza nauka przychodziła mu z największą łatwością, a niebawem stał się całkiem niezłym amatorem tego sportu. Pewnego dnia, podczas białego szaleństwa, warunki atmosferyczne nagle się pogorszyły – pojawiła się gęsta mgła, a także zaczął padać gęsty śnieg. Znajomy musiał skończyć zabawę i zejść z stoku. W pewnym momencie opadł z sił. Wyszeptał wtedy proste zdanie: „Panie pomóż mi”. I nagle poczuł napływ sił, które pozwoliły mu zejść z niebezpiecznej góry. Historia przekazała nam, że kiedy szczerze i z ufnością prosimy kogoś o pomoc, to ją otrzymamy, chociaż czasem w zupełnie nieoczekiwanej przez nas postaci.

                Ku mojemu zdziwieniu, a zarazem zaskoczeniu, autorem książki jest nie osoba duchowna, bądź mająca wykształcenie teologiczne, ale… lekarz. Daje to do zrozumienia, że każdy człowiek może w bardzo prosty, a jednak piękny sposób mówić o wartościach, którymi powinniśmy się kierować w życiu. W książce podoba mi się też to, że nie ma w niej nieustannego powoływania się na Boga i Pismo Święte. Dzięki temu pozycja jest przystępna nie tylko dla ludzi wierzących, ale i ateistów. Bo wbrew pozorom, oni także potrzebują drogowskazów życiowych.

Za książkę dziękuję portalowi „Sztukater