11. „Czas honoru. Przed burzą” Jarosława Sokoła


Tytuł: „Czas honoru. Przed burzą”
Tom w serii: II
Autor: Jarosław Sokół
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2012
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8/10

Kończąc czytać pierwszy tom epickiej opowieści o młodych chłopcach walczących z okupantem podczas II wojny światowej, zastanawiałam się kiedy wyjdzie druga część książki opartej na kultowym serialu Telewizji Polskiej – „Czas honoru”. Jej autor, Jarosław Sokół, nie pozwolił długo czekać wielbicielom swojego talentu i już we wrześniu 2012 roku na półkach wielu polskich księgarń znalazła się dalsza historia „Cichociemnych” – „Czas honoru – Przed Burzą”.

Pierwszy tom powieści, podobnie jak pierwsza seria serialu, zakończył się sceną odbicia Władka z rąk gestapowców, zabójstwem jego ojca oraz postrzeleniem Kellera, szefa warszawskiego gestapo. Druga część, której akcja toczy się kilka tygodni po tych wydarzeniach, ściśle nawiązuje do nich. Najbliżsi siedzą przy łóżku rannego chłopaka, pani Maria, jego matka, opłakuje śmierć męża, którego musiała pochować pod fałszywym nazwiskiem, natomiast Keller umiera w szpitalnym łóżku. Na jego miejsce zostaje przydzielony równie bezwzględny rodak – Lars Rainer, któremu okoliczności śmierci swojego poprzednika wydają się niejasne. Postanawia przeprowadzić na własną rękę śledztwo, które ma dowieść prawdziwe okoliczności śmierci Kellera. Po otrzęsieniu się z wydarzeń minionych tygodni chłopcy wracają do swoich metod walki z okupantem. Władek otrzymuje zadanie zbudowania radiostacji. Z pomocą przychodzi mu mądry, ale nieco zwariowany Antek. Michał raz po raz rozkochuje w sobie kolejne panienki, niejednokrotnie współpracujące z nim w wywiadzie. Bronek, nie mogący zapomnieć o swojej miłości do Wandy, wraz z wiernym lokajem Achmatowiczem zostaje wysłany w pełną przygód podróż do Wołynia. Nie wie jednak, że w tym samym czasie Wanda przebywa w więzieniu na Pawiaku. Czwarty z paczki przyjaciół, Janek, obmyśla jak wyprowadzić Lenkę z getta.

Poza głównymi bohaterami powieści znajdziemy w książce również mnóstwo wątków pobocznych. Konspiracje przeciw wrogowi kraju, jakim byli Niemcy, miłości, codzienne życie w getcie oraz przygotowania do wybuchu w nim powstania to chleb powszedni, z którymi zmagają się postacie pojawiające się w powieści. Podobnie jak w przypadku pierwszej części, również i tutaj przedstawione wydarzenia odpowiadały tym, które mogliśmy zobaczyć w drugiej serii serialu. W większości zostały zachowane te same miejsca i wydarzenia. Dużym jednak zaskoczeniem dla wiernych widzów telewizyjnej wersji „Czasu honoru” może być już uśmiercenie państwa Sajkowskich, rodziców Leny(jak wiemy, w serialu widzieliśmy ich jeszcze w trzeciej serii). Muszę przyznać, że scena przedstawiająca zabójstwo Żydów, którzy myśląc, że pojadą do Palestyny wsiedli do autokaru. Jednak pojazd zamiast na stację kolejową, zawiózł cały transport na obrzeża Warszawy, gdzie już czekali Niemcy z karabinami.

Jak już wspomniałam, książka ściśle związana jest z filmowym pierwowzorem. Ma jednak nad nim górę, jeżeli chodzi o opis wewnętrznych przeżyć bohaterów. Wraz z nimi przeżywamy zarówno te radosne chwile(jak choćby spotkanie Janka z rodzonym bratem, o którym myślał, że zginął w wojennej zawierusze, czy też uratowanie Władka, Michała oraz Janka z transportu, wiadomość, że przedstawiciele narodu żydowskiego pojadą specjalnym pociągiem do Palestyny – jak się potem okazało, wszystko potoczyło się zupełnie inaczej), strachu(podróż braci Konarskich oraz Władka pociągiem w głąb Niemiec, sceny, gdzie Wanda przebywa w więzieniu na Pawiaku, czy też opis powstania w getcie warszawskim), ale przede wszystkim smutku(zabicie telegrafisty Stefana, zaledwie osiemnastoletniego konstruktora Tośka, działającej w żydowskiej konstytucji Cywii, czy też łączniczki Hani, będącej kochanką Michała).

Komu poleciłabym tą pozycję? Na pewno fanom serialu „Czas honoru”, ale nie tylko. Pozycja może stanowić ciekawe uzupełnienie wiedzy historycznej każdego z nas, ponieważ przedstawione w niej fikcyjne sytuacje dzieją się na tle autentycznych zdarzeń. A ja osobiście nie mogę już się doczekać chwili, kiedy sięgnę po trzeci tom opowiadający o przygodach czwórki przyjaciół, którzy walczyli o wolność naszej ojczyzny.

10. Ogólnopolska akcja – A Ty jak spędzasz święta?

„Wzrost samobójstw mamy tak wysoki jak w Grecji. Życie odbiera sobie ponad 6 tys. osób rocznie!

W Polsce w wyniku samobójstw umiera rocznie więcej osób niż w wypadkach drogowych. Na 1 samobójstwo kobiety przypada aż 5,5 mężczyzn. Zdaniem prof. Marii Jarosz, socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN samobójstwa są wyznacznikiem kondycji społeczeństwa. Nasza jest najwyraźniej fatalna.”

Od dnia 24.12.2013 r. godz. 16:00 do 26.12.2013r. zapraszamy wszystkich, którzy odczuwają potrzebę rozmowy o wszystkim i o niczym, wspólnego spędzenia świąt do kontaktu z:
Artie Sztuk – Profil na FB (dyżur 24 h)
GG: 4768328 (dyżur 24 h)
Gwarantujemy anonimowość, miłą atmosferę, dużo sarkazmu, ciepła i zrozumienia… Dla tych, którzy święta spędzą w sieci Stowarzyszenie Sztukater przygotowało wirtualny stół wigilijny, pełny rozmów i życzeń, serdeczności, radości…
Sprawmy by te święta dla wielu nie były ostatnimi, zaprośmy samotnych do naszych stołów, podzielmy się naszym szczęściem, podzielmy się sobą!
Nauczmy się ludzi kochać, tak szybko odchodzą… Nauczmy się dzielić sobą z innymi! To największy dar, jedyny w swoim rodzaju…

9. „Czas honoru” Jarosława Sokoła


Tytuł: „Czas honoru”
Tom w serii: I
Autor: Jarosław Sokół
Rok i miejsce wydania: 2011, Warszawa
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 400
Moja ocena: 5/6

Szukając idealnego prezentu dla taty na Dzień Ojca natchnęłam się w księgarni na publikację Jarosława Sokoła – „Czas honoru” w pięknej „wojennej” oprawie. Wiedziałam jak tata lubi ten serial, toteż zdecydowałam się na zakup literackiej opowieści o Cichociemnych, która była za razem debiutem książkowym autora. Warto tutaj zaznaczyć, że Jarosław Sokół jest jednym z autorów scenariusza serialu nadawanego w telewizyjnej dwójce. Musiałam poczekać miesiąc aż tata skończy czytać, muszę jednak przyznać, że opłacało się. 

Książka, chociaż zawiera wątki zaczerpnięte z telewizyjnego pierwowzoru, nie jest jego wiernym odzwierciedleniem. Dzieli się na dwie części. Pierwsza nosi tytuł „Przez stare granice”. Przedstawieni są w niej przede wszystkim główni bohaterowie powieści: bracia Władek i Michał Konarscy, ich ojciec rotmistrz Czesław Konarski, hrabia Bronek Woyciechowski oraz student architektury, Janek Markiewicz. Rewelacyjny, barwny język użyty przez pisarza sprawia, że każdy z nich powoli staje się naszym cichym przyjacielem. Chociaż dzieli ich wiele cech, braci Konarskich, Bronka i Janka połączył kurs „administracyjny”, na który udali się na Wyspy Brytyjskie. Już na początku Władek i Michał wydają się Jankowi znajomi. Dopiero po pewnym czasie uświadamia sobie, że spotkał się z ich ojcem w jednym z obozów jenieckich. Dla Janka, który stracił całą swoją rodzinę na początku Kampanii Wrześniowej, a ukochana Lena zaginęła gdzieś w wojennej zawierusze, major Konarski był niczym rodzony ojciec. Podniecony dzieli się z braćmi wiadomością, iż ich ojciec żyje, tylko został odesłany do jednej z kolonii karnych na dalekiej Syberii. W pierwszej części poznajemy też nieco figlarną mężatkę Wandę, która rozkochuje w sobie Bronka.  Młodzieniec ze ślepej miłości do kobiety o mało nie traci życia, wyzywając na pojedynek rewolwerowy jej męża. Tylko przypadek sprawił, że pocisk tylko musnął jego głowę. Zaskakująca, a za razem bardzo ciekawa, jest postać gajowego Achmatowicza, którego na próżno jest wypatrywać na szklanym ekranie.

Obrazowo przedstawione sceny szkolenia wojskowego pozwalają na wyobrażenie sobie jego realiów. Wraz z bohaterami odczuwamy zmęczenie po kilkugodzinnym biegu z plecakiem na plecach, niepewność przy nauce posługiwania się nożem, czy też strach, kiedy przychodzi im przeskoczyć kilkumetrowy mur. Cieszymy się wraz z chłopcami, kiedy pomyślnie kończą angielski kurs i mogą zeskoczyć ze spadochronem na ojczystą ziemię. Dzieje się to już w drugiej części książki, zatytułowanej „W Generalnej Guberni”. Poznajemy w nim codzienne zadania czekające na naszych przyjaciół w okupowanej ojczyźnie. Wraz z braćmi Konarskimi, oraz ich matką, którą też poznajemy na szpaltach książki, cieszymy się z odnalezienia w wojennej zawierusze ojca, przeżywamy negatywne emocje czytając o sposobach przesłuchiwania więźniów na Pawiaku, czujemy strach dowiadując się o kolejnych łapankach na ulicach.

Ciekawym uzupełnieniem całości jest kilka podrozdziałów zatytułowanych „Dziennik Leny”. Dowiadujemy się z niego o realiach życia w getcie warszawskim, o troskach i kłopotach nie tylko zamkniętych w nim Żydów, ale i niesłusznie zamkniętych w nim Polaków. Wzruszamy się czytając o dziewczynce tańczącej na klatce schodowej jednej z kamienic w zamian za kawałek chleba, oburzamy, kiedy drobny cwaniaczek Mosler kolejny raz wyłudza od rodziny Sajkowskich ostatnie oszczędności. Mają mu one załatwić dla rodziny Leny papiery aryjskie, jednak nigdy nie udaje mu się tego dokonać. Jarosław Sokół doskonale odzwierciedla uczucia ludzi znajdujących się za murami oddzielającej getto od reszty Warszawy. Wraz z mieszkańcami dzielnicy żydowskiej przeżywamy głód, strach oraz niepewność jutra. Czasami wręcz chce się krzyknąć: „Dosyć już tego złego!”. Niestety, nie mamy wpływu na to, co napisał autor. Odczuwamy natomiast ogromną ulgę, kiedy Jankowi udaje się wyciągnąć ukochaną z piekła na ziemi, zastanawiając się tym samym, co się stanie z jej rodzicami i bratem Romkiem. Równocześnie rozgrywa się akcja odbicia przetrzymywanego na Pawiaku Włodka z rąk gestapo. Czy przyjaciele ocalą chłopaka? Czy rotmistrz Konarski zginie podobnie jak w serialowym pierwowzorze, czy może książkowa rzeczywistość napisze dla niego inny scenariusz?

„Czasu honoru” nie można nazwać zamiennikiem serialu. Za dużo rozgraniczeń dzieli jedną i drugą formę przekazu. Za to zarówno pierwowzór filmowy, jak i wersja książkowa doskonale się uzupełniają. „Lekkie pióro” Jarosława Sokoła oraz odpowiednio dobrany język sprawiają, że lekturę czyta się jednym tchem. Będąc na jednej stronie zastanawiamy się co jest na następnej. Należy mieć nadzieję, że w przyszłości wejdzie do kanonu lektur szkolnych, ponieważ doskonale odzwierciedla realia życia w czasie II wojny światowej.

8. „Cudowna podróż – tom 2″ Selmy Lagerlöf


Tytuł: „Cudowna podróż”
Tytuł oryginalny: „Nils Holgerssons underbara resa genom Sverige”
Tom w serii: 2
Autor: Selma Lagerlöf
Tłumaczenie: Janina Mortkowiczowa
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 1977
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6/10

Drugi tom powieści Selmy Lagerlöf, „Cudowna podróż”  zaskoczył mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. O ile pierwsza część czytałam z musu, o tyle przeczytanie drugiej przyszło mi z największą przyjemnością. Również moja sympatia do czternastoletniego Nilsa Holgerssona rosła z każdym przeczytanym o nim zdaniem. Nie umiem tego wytłumaczyć racjonalnie, chociażbym chciała.

Druga część rozpoczyna się od opisu uroczystości Sobótek. Polskiemu czytelnikowi może wydawać się dziwnym fakt, że w książce ogniska pali się już w końcu kwietnia, kiedy w naszym kraju uroczystości mają miejsce najczęściej w Noc Świętego Jana, czyli z 23 na 24 czerwca. Czytając książkę trzeba jednak mieć ciągłą świadomość, że wydarzenia toczą się nie w rodzimej Polsce, ale w skandynawskiej Szwecji, gdzie panują zupełnie inne obyczaje. Następnie stado gęsi jest świadkiem powodzi, jaka nawiedza okolicę, w której przebywają. Następuje tutaj nieprzyjemny moment, kiedy łabędzie wyśmiewają się z białego gąsiora. Ukazuje to, że światem zwierząt rządzą te same prawa co światem ludzkim. Podobny przebieg wydarzeń poznajemy czytając opowieść o spotkaniu gęsi Lekkopuszki z siostrami. I chociaż czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że cała ta historia jest tylko fikcją literacką, to jednak w głębi duszy szczerze potępia postępowanie przebiegłej rodziny gęsi. Dowiadujemy się też, jak skończył lis Mykita – dzięki sprytowi Nilsa został zamknięty w klatce i wypuszczony dopiero na wyspie, aby tępił grasujące tam szczury. Grozę w czytelniku wzbudza rozdzielenie się chłopca z gęśmi i jego pościg za stadem przy pomocy zwierząt, którym niegdyś dokuczał. Po wielu perypetiach dociera w końcu do upragnionej Laponii. Koniec powieści nie zaskakuje czytelnika – zgodnie z obietnicą po bezpiecznym doprowadzeniu gęsi Marcina do domu, Nils staje się człowiekiem. Niezwykłe jest jednak to, co zrobił chwilę wcześniej – powstrzymał rodziców od zabicia ptaka, z którym spędził ostatnie miesiące. Wzruszająca jest scena pożegnania chłopca z dzikimi gęśmi – robił to tak, jakby byli jego ludzkimi przyjaciółmi.

Książka obfituje w liczne podania i legendy szwedzkie. Są one zupełnie inne niż nasze rodzime opowieści o Warsie i Sawie, czy też Kraku. Dominuje w nich motyw rodzinny, w którym kraj dzielony jest między dzieci. Zazwyczaj to, które otrzymało najgorszą część, najlepiej ją wykorzystuje. Młody czytelnik dowiaduje się z nich jak powstało wiele szwedzkich miast oraz krain geograficznych. Ciekawie ujęte w słowa rozbudzają w młodym czytelniku wyobraźnię. Wiele razy podczas czytania książki zamykałam oczy i wyobrażałam sobie olbrzymów, dzięki którym powstał cudowny szwedzki krajobraz.

Duże znaczenie w powieści ma walka dobra ze złem. W pierwszej części powieści poznajemy Nilsona jako niegrzecznego i nieposłusznego chłopca. Po przemianie w krasnoludka postać ta przechodzi istną metamorfozę i nieraz z narażeniem życia ratuje zagrożone zwierzęta przed niebezpieczeństwem. Mimo swojego niewielkiego wzrostu nieraz pomaga też ludziom, którzy mają kłopoty.  Wzbudza to w czytelniku nadzieję, że nawet najbardziej nieposłuszny człowiek może zmienić swoje zachowanie na lepsze.

Miłym zaskoczeniem jak dla mnie było wplecenie w powieść szwedzkich tradycji religijnych, które szczególnie można było odczuć czytając o śmierci małego Matsa.

Kolejnym urozmaiceniem w powieści było umieszczenie przez autorkę swojej własnej osoby w jej fabule. Stało się to w rozdziale „Mały dworek” opowiadającym o pisarce, która w poszukiwaniu natchnienia do napisania swojej kolejnej książki udaje się do swojego rodzinnego domu, gdzie spotyka małego człowieczka – Nilsa. I chociaż jest to fikcyjna historia, to jednak bardzo sympatyczna.

Nie żałuję więc, że sięgnęłam po drugi tom powieści. Był on na pewno o wiele ciekawszy niż pierwszy.